Na Spyrkówce
„Na Spyrkówce”
Kolejowe gospodarstwo Zakopanego zaczyna się na dobre w okolicy nastawni wykonawczej. Przed stylowym domkiem, oznaczonym skrótem ZP1, tory rozjeżdżają się
w dwóch kierunkach. Szlakowe, po lewej stronie, pną się na stację, pod Antałówkę. Odstawcze, po prawej, prowadzą na Spyrkówkę. I jednych, i drugich jest za mało na potrzeby zimowej stolicy Polski.
Węzeł zakopiański już od lat wymaga gruntownej modernizacji, by móc normalnie funkcjonować. Tym bardziej, że w minionym półwieczu koncentrowano się głównie na remontach, przebudowie i dobudowie budynków stacyjnych. A co ciekawe, właśnie przy okazji tych przedsięwzięć likwidowano niektóre tory stacyjne. Swój układ i wygląd węzeł ten zawdzięcza niejako zawodom FIS II (Międzynarodowej Federacji Narciarskiej).
To przed tą imprezą w roku 1938 generalnie przebudowano stację z obecnym wyjściem na ul. Kościuszki. Na Spyrkówce urządzono dworzec odstawczy. W roku 1961 wydłużono tory towarowe, a w 1984 roku doprowadzono trakcję elektryczną. I tak jest do dziś.
Możliwości rozbudowy całej stacji są jednak ograniczone. Na Spyrkówce w latach 1984-1987 różne jednostki kolejowe pobudowały sobie domki wypoczynkowe o podwyższonym standardzie. I chwała im za to, bo ich pracownicy mają gdzie mile i wygodnie spędzić swój urlop.
Niestety, domki te wręcz uniemożliwiają rozbudowę ciasnawego parku odstawczego. Chyba, żeby je rozebrać, ale zapewne nie znajdzie się odważny, który by to uczynił. Jeszcze gorsza sytuacja jest w rejonie dworca. Stacja bowiem wciśnięta jest między górę Antałówkę a domy mieszkalne na Szymonach. Miejsca na jakąkolwiek rozbudowę praktycznie tam nie ma. Jedyna możliwość to... wyburzenie wszystkiego i wybudowanie
w miejsce starej, całkiem nowej stacji. Od podstaw. Od układu torowego począwszy,
a na nowych budynkach dworcowych skończywszy. Wiązałoby się to z obniżeniem
i wyrównaniem całego tego terenu. To znaczy trzeba, byłoby wkopać się w ziemię
na 5-6 metrów na odcinku 400 metrów od Chycowego Potoku do końca dzisiejszej stacji.
W drugiej połowie lat siedemdziesiątych - Zakopane miało mieć nowoczesny, "szklany" dworzec o sporej kubaturze. Budynek rozciągałby się nad wszystkimi peronami i torami,
i jednocześnie byłby połączony z dworcem PKS. Podobno ten projekt bardzo się spodobał ówczesnemu premierowi Jaroszewiczowi. Oczywiście, koszty realizacji takiego przedsięwzięcia byłyby przeogromne. Pomysł umarł więc śmiercią naturalną, choć być może kiedyś warto będzie powrócić do tej idei, bo wcześniej czy później nasza stacja musi zostać zmodernizowana.
Na razie w Zakopanem zdają sobie sprawę, że szansę realizacji mają jedynie drobne inwestycje. Szczególnie zabiegają więc o te, które wpływają na poprawę funkcjonowania
i warunki pracy stacji. Oddano w rejonie torów odstawczych na Spyrkówce myjnię wagonów. Zamontowano elektryczne ogrzewanie rozjazdów. Akurat z tej inwestycji szef stacji jest zadowolony, bowiem walczył o nią od 1986 roku. - Udało nam się też doprowadzić wodę do nastawni wykonawczej. Od wielu lat postulowaliśmy takowe rozwiązanie. Niestety, ani ROS Chabówka, ani Południowa DOKP jakoś nie znajdowały środków na tę drobną, acz dla nas niezbędną inwestycję.
Być może w najbliższym czasie zakopiańczykom uda się przeforsować i drobną modernizację.
W rejonie dworca chcą zlikwidować tory ładunkowe. W tym miejscu,
po drugiej stronie budynku, można by wówczas wybudować dwa dodatkowe tory
z peronami dla ruchu pasażerskiego. Dochodziłyby one aż do obecnego placu przystacyjnego. Stąd odprawiano by pociągi podmiejskie. Trochę luzu mielibyśmy
na torach dalekobieżnych.
--
Z archiwum pana jaska
|