Witam!
W dniu 28.09.2013 Łukasz Wideł, Agnieszka Trojan i ja jako przedstawiciele naszego stowarzyszenia uczestniczyliśmy w przejeździe specjalnym pociągiem organizowanym przez naszych kolegów ze Słowacji, mających swój klub w DEPO POPRAD. Nasza podróż rozpoczęła się krótko po godzinie 5 rano z Nowego Sącza do Popradu udaliśmy się autem. W trakcie na stronie Słowackiej widać pięknie oświetlone wschodzącym słońcem Tatry.
Po godzinie 7 rano jesteśmy już na stacji Poprad Tatry gdzie oczekuje przy peronie już elektrowóz specjalny E669.2 numer 133 (seria obecna 182). Poprowadzi po dwutorowej linii ciekawy skład E669.2-133+parowóz 477-013+4 wagony+lokomotywa T466.0-254+wagon dwuosiowy+cysterna z wodą.
Następnym przystankiem jest Spišská Nová Ves (Nowa Wieś Spiska) i już widać klimat dawnej kolei który będzie towarzyszyć nam na każdej stacji -dyżurni peronowi, którzy będą pozwalać na dalszą podróż.
Na stacji Margecany znajduje się rozbudowany układ torowy, oraz jak na całości linii charakterystyczne wąskie perony między torami stacyjnymi. Elektrowóz odjeżdża na tory bocznicowe, oraz następuje podział składu na dwa pociągi: pierwszy parowóz+4 wagony, drugi spalinowóz+wagon który zapełnia się strażakami+cysterna z której jest także wodowany parowóz. Przepisy Słowackie przewidują przejazd za pociągiem z czynną trakcją parową, innego składu z ekipą strażaków oraz sprzętem gaśniczym. Dalsza podróż powiedzie nas jednotorową linią 173 o górskim charakterze.
Spotykamy tu także świadków dawnych czasów w postaci ustawionych w roli pomników, semafora kształtowego oraz mechanicznej tarczy ostrzegawczej.
Po półgodzinnym postoju wyruszamy dalej. Po prawej stronie mamy zbiornik wodny wraz z zaporą. Następnie wita nas postojem Gelnica, gdzie nad przystankiem górują osiedla bloków na zboczu.
Po chwili spędzonej na podziwianiu krajobrazów zatrzymujemy się w małej miejscowości Prakovce, a następnie we wsi Mníšek nad Hnilcom. Humory coraz bardziej dopisują ponieważ robi się coraz cieplej w wagonach za sprawą słońca zaglądającego przez okna. Zatrzymujemy się na stacji Nalepkovo, gdzie następuje wodowanie parowozu po dogonieniu przez drugi skład naszych Słowackich kolegów oraz mijanka z typowym pojazdem kursującym po tej linii- malutkim szynobusem. Udaje się nam także zrobic pamiątkowe zdjęcie wraz z Patrikiem Pčolką, dzięki którego uprzejmości gościliśmy na tym przejeździe. Jest także czas na poznanie technicznych szczegółów parowozu z bliska, po prostu coś pięknego

.
Następna stacja to Hnilec, gdzie można ponownie jak na całej linii zauważyć starą dobrą łączność telefonii pod znakiem białych skrzynek z literką T, cały szlak od Margecan wygląda na nie posiadający radiołączności. Na stacji Mlynky wita nas sympatyczny dyżurny, a także należy się kilka słów wyjaśnienia, normalnie szlak dalej jest zamknięty i tu następuje przesiadka na kolejową komunikację autobusową, ale dla naszego pociągu który jedzie z okazji roku jubileuszowego kolei Słowackich, jest on otwarty.
Później krótki postój nad sztucznym jeziorem Palcmanská Maša na przystanku Dedinky następnie przejazd przez tunel i postój na stacji Dobšinská Ľadová Jaskyňa (Dobszyńska Jaskinia Lodowa) gdzie oczekujemy na wjazd pociągu z Bratysławy prowadzonego przez spalinowóz 757 005-4, który jeszcze jak się okaże spotkamy w innych okolicznościach, oraz przybycie komunikacji zastępczej która zabierze z niego pasażerów a także część sympatycznych członków klubu. Na stacji w rejonie tartaku oraz na wyjeździe znajdują się wagony w tym jeden ciekawy ogrzewczy.
Po trzech tunelach (ostatni szczególnie ciekawy gdyż jego wylot jest położony nad wlotem i obraca nas o około 3/4 pełnego obrotu w prawo) zatrzymujemy się na przedostatnim postoju przed stacją końcową: Telgárt, gdzie wita nas typowy dla linii budynek stacyjny.
Červená Skala wita nas piękną pogodą, która umożliwia nam wykonanie masy zdjęć. Jest oblot składu przez parowóz oraz wjazd i wyjazd miłego "motoraczka". Na stacji znajduje się także semafor oraz tarcza ostrzegawcza, oba starego systemu kształtowego w ogródku przy dworcu. Ciekawostką jest także żuraw wodny systemu austriackiego (takie żurawie stosowano także w Galicji). Całość wyposażenia dopełnia jeszcze waga wagonowa z bramką skrajni oraz rampa do załadunku kamienia. Niestety z powodu awarii spalinowozu prowadzącego pociąg strażacki, wydłuża się postój, oraz opóźnienie. Skład strażacki jest przyprowadzony przez wspomniany wcześniej spalinowóz od pociągu z Bratysławy. A po manewrach pojedziemy w jednym składzie: 757 005-4 + 477-013 + T466.0-254+wagon dwuosiowy+cysterna z wodą+4 wagony osobowe.
Przez cały powrót zatrzymywaliśmy się na tych samych stacjach i przystankach, na stacji Dobšinská Ľadová Jaskyňa odjechała lokomotywa 757 005-4, w dalszą drogę udaliśmy się z parowozem na czele. Powoli dzień chylił się ku końcowi, oraz we znaki dawało się zmęczenie, które powiększają wydłużone postoje ponieważ wypadliśmy z rozkładu jazdy. W czasie jednego z takich postojów w Mlynkach powstało jeszcze kilka zdjęć.
Na stacji Margecany, zostaje na czoło podpięty oczekujący elektrowóz. Przed godziną 20 jesteśmy na stacji końcowej. A całość wyprawy kończymy około 21:30 w Sączu.
Każda impreza ma swoje plusy i minusy i tak:
Pozytywne elementy:
-piękna trasa
-dobra pogoda
-sprawne działanie klubu z Popradu oraz dobra współpraca z kolejami Słowackimi
-własny tabor należący do miłośników który reprezentuje się bardzo dobrze (szczególnie parowóz i elektrowóz, troszkę słabiej wagony osobowe)
-bardzo miła atmosfera i empatyczne podejście Słowaków do całego przejazdu
Z minusów wyłaniają się tylko
-brak ogrzewania w pociągu w godzinach rannych
Co najważniejsze Klub z Popradu liczy ok 15 członków i jestem pełen podziwu że posiadają tak liczny tabor, który cały czas jest powiększany o nowe sztuki, które zostają przywrócone do eksploatacji.